
Stanowisko Fundacji Instytut Trendów w sprawie nowelizacji Prawa budowlanego dotyczącej magazynów energii
18 grudnia 2025 r. Prezydent RP podpisał nowelizację Prawa budowlanego, która wprowadza szereg zmian dotyczących inwestycji OZE, w tym magazynów energii. Choć celem ustawy jest deregulacja i uproszczenie procesów inwestycyjnych, część wprowadzonych rozwiązań – zdaniem Fundacji Instytut Trendów – może przynieść skutki odwrotne od zamierzonych.
Fundacja Instytut Trendów od miesięcy apelowała o zmianę niekorzystnych propozycji legislacyjnych dotyczących magazynów energii, co przedstawiono w oficjalnym piśmie skierowanym do Ministerstwa Rozwoju i Technologii i Ministerstwa Klimatu i Środowiska w czerwcu 2025 r. Alarmowaliśmy wówczas, że bezpieczeństwo pożarowe – będące głównym uzasadnieniem dla tworzenia progów formalnych – nie może być rozpatrywane wyłącznie przez pryzmat pojemności magazynu.
Choć w toku prac legislacyjnych zmieniono proponowany próg zwolnienia z obowiązku uzyskiwania pozwoleń na budowę dla magazynów energii z 20 kWh do 30 kWh, nie zmienia to faktu, że jest to nowa regulacja, które do tej pory nie było. Pozorne “podniesienie” pojemności magazynu energii jest w rzeczywistości wprowadzeniem istotnych ograniczeń.
Próg 30 kWh może stać się barierą rozwoju technologii
Dzisiejszy rynek magazynów energii zmienia się bardzo dynamicznie. Jeszcze niedawno za duży magazyn uznawano urządzenie 10 kWh, dziś standardem stają się instalacje 10–20 kWh, a coraz więcej gospodarstw domowych oraz małych firm decyduje się na pojemności powyżej 30 kWh. Wprowadzenie nowych obowiązków formalnych po przekroczeniu progu 30 kWh – mimo że jest to próg wyższy niż pierwotnie planowane 20 kWh – w praktyce:
- odcina część użytkowników od możliwości efektywnego zwiększenia autokonsumpcji,
- utrudnia inwestycje w magazyny wyższej klasy pojemnościowej,
- spowalnia adaptację technologii, które w innych krajach stają się standardem.
Rynek rozwija się szybciej niż regulacje, a sztywne progi pojemności często już w dniu wejścia w życie stają się nieadekwatne do rzeczywistości technologicznej. Przypadek nowelizacji Prawa Budowlanego jest na to dobrym przykładem.
Zwiększenie biurokracji zamiast deregulacji
Nowelizacja miała ułatwiać proces inwestycyjny w OZE. Jednak w naszej ocenie, w przypadku zmian dla magazynów energii efekt może być odwrotny. Przekroczenie progów 30 kWh (i kolejno 300 kWh) oznacza:
- konieczność wykonania projektu technicznego przez osobę z uprawnieniami,
- obowiązek zgłoszenia lub uzyskania pozwolenia na budowę,
- dodatkowe uzgodnienia przeciwpożarowe,
- dla instalacji wolnostojących – również zawiadamianie PSP po zakończeniu budowy.
Dla wielu inwestorów, zwłaszcza prywatnych i MŚP, taki poziom formalności może być czynnikiem zniechęcającym.
Wzrost kosztów i wydłużenie procesu inwestycyjnego
Wprowadzenie dodatkowych obowiązków formalnych dla magazynów energii o pojemności powyżej 30 kWh oznacza realny wzrost kosztów oraz znaczące wydłużenie procesu inwestycyjnego. Każda instalacja przekraczająca ten próg będzie wymagać przygotowania szczegółowej dokumentacji technicznej, wykonania projektu przez osobę posiadającą odpowiednie uprawnienia oraz przeprowadzenia uzgodnień przeciwpożarowych. W przypadku magazynów instalowanych poza budynkiem dochodzi również konieczność opracowania projektu zagospodarowania terenu. Wszystkie te elementy generują dodatkowe wydatki do kilku tysięcy złotych, co znacząco podnosi próg wejścia dla inwestorów.
Równocześnie zwiększa się czas potrzebny na realizację całej inwestycji. Proces, który w przypadku magazynów do 30 kWh może przebiegać sprawnie i bez zbędnych opóźnień, po przekroczeniu tego limitu staje się kilkuetapową procedurą angażującą wiele podmiotów – projektantów, rzeczoznawców, instalatorów, a nieraz także urzędników w ramach postępowań administracyjnych. Konieczność przygotowania projektów, wykonania uzgodnień, a następnie oczekiwania na ich akceptację powoduje, że uruchomienie magazynu energii opóźnia się nawet o miesiąc lub półtora.
W rezultacie magazyny energii o pojemności powyżej 30 kWh – mimo że w wielu przypadkach są rozwiązaniem najbardziej uzasadnionym ekonomicznie, szczególnie dla firm – stają się trudniej dostępne, droższe i bardziej skomplikowane w realizacji. Tworzy to niepotrzebną barierę dla rozwoju segmentu magazynowania energii, który jest kluczowy dla stabilności systemu elektroenergetycznego i zwiększania autokonsumpcji energii z OZE. Zamiast wspierać inwestycje w nowoczesne, efektywne technologie, wprowadzane przepisy mogą w praktyce zniechęcać do ich stosowania, ograniczając potencjał rozwoju polskiego rynku energii prosumenckiej i biznesowej.
Potencjalne przechodzenie inwestorów do szarej strefy
Jednym z najbardziej niepożądanych skutków wprowadzonych regulacji może być pojawienie się zjawiska celowego zaniżania deklarowanej pojemności magazynów energii. W sytuacji, gdy przepisy różnicują wymagania formalne pomiędzy instalacjami o pojemności 29 kWh a 31 kWh w sposób nieproporcjonalny do faktycznego poziomu ryzyka, część inwestorów może być skłonna wskazywać pojemność „do 30 kWh”, mimo że rzeczywista instalacja jest większa. Wynika to z braku praktycznych mechanizmów weryfikacji pojemności magazynu, znaczącej różnicy w obciążeniach administracyjnych oraz z presji czasu i kosztów, które mogą skłaniać do upraszczania procesu inwestycyjnego kosztem zgodności z intencją ustawodawcy.
Historia rynku OZE pokazuje, że nadmiernie złożone, restrykcyjne lub oderwane od realiów regulacje często nie osiągają zamierzonego efektu, a zamiast tego prowadzą do prób ich omijania. To ryzyko jest realne również w przypadku nowych przepisów dotyczących magazynów energii. Jeśli formalności stają się niewspółmierne do skali inwestycji i nie przekładają się bezpośrednio na poprawę bezpieczeństwa, pojawia się zagrożenie narastaniem szarej strefy, w której część instalacji nie będzie ewidencjonowana lub będzie ujmowana w sposób niezgodny ze stanem faktycznym.
Takie zjawisko może okazać się szkodliwe zarówno dla państwa, jak i dla rynku – może osłabić skuteczność regulacji, utrudnić ocenę rzeczywistego tempa rozwoju technologii magazynowania energii, a przede wszystkim może stworzyć nierówne warunki konkurencji. W ocenie Fundacji Instytut Trendów skuteczność przepisów powinna opierać się na proporcjonalnych, racjonalnych i technicznie uzasadnionych wymaganiach, które nie skłaniają uczestników rynku do działań nieformalnych, lecz wspierają bezpieczny i transparentny rozwój sektora.
Brak rozwiązań adresujących realne kwestie bezpieczeństwa
Jednym z głównych argumentów przedstawianych w uzasadnieniu do nowych regulacji dotyczących magazynów energii była potrzeba zwiększenia bezpieczeństwa pożarowego. Ustawodawca wskazywał, że rosnąca liczba instalacji magazynowych wymaga wprowadzenia dodatkowych narzędzi nadzoru i kontroli, które miałyby minimalizować potencjalne ryzyka związane z eksploatacją urządzeń tego typu. Jednak w ostatecznej wersji ustawy, mimo powoływania się na argument bezpieczeństwa, zabrakło rozwiązań, które faktycznie wpływałyby na poprawę jakości i bezpieczeństwa instalacji magazynów energii.
W piśmie Fundacji z czerwca 2025 r. zwracaliśmy uwagę, że incydenty pożarowe w przypadku magazynów energii są ekstremalnie rzadkie, a ich przyczyny wynikają niemal zawsze z nieprawidłowego montażu, błędnej eksploatacji, niewłaściwej lokalizacji urządzenia lub wad fabrycznych. Nie są to więc problemy, które można rozwiązać poprzez administracyjne różnicowanie inwestycji na podstawie ich pojemności. Co więcej, zagrożenie potencjalnym przegrzaniem czy zapłonem dotyczy wyłącznie wybranych technologii, takich jak często stosowane ogniwa litowo-jonowe, podczas gdy inne – jak ogniwa sodowo-jonowe czy klasyczne technologie kwasowo-ołowiowe – praktycznie nie generują ryzyka pożarowego.
Mimo to nowelizacja Prawa budowlanego nie przewiduje żadnych standardów technicznych, norm montażowych, wymogów dotyczących lokalizacji magazynów energii, ani – co szczególnie istotne – systemu kwalifikacji instalatorów. To właśnie te elementy, a nie sztywno narzucone progi pojemnościowe, są kluczowe dla zapewnienia bezpieczeństwa użytkowników oraz prawidłowej pracy urządzeń.
W praktyce oznacza to, że ustawa koncentruje się na formalnościach administracyjnych, które jedynie zwiększają biurokrację, ale nie przekładają się na realną poprawę bezpieczeństwa. Brak wymagań dotyczących kompetencji instalatorów sprawia, że nadal możliwe będzie wykonywanie montażu przez osoby bez odpowiedniego przygotowania, co w świetle deklarowanego celu regulacji – ochrony przeciwpożarowej – jest rozwiązaniem niespójnym i niewystarczającym.
Fundacja Instytut Trendów podtrzymuje swoje stanowisko, że kluczem do bezpiecznego i dynamicznego rozwoju rynku magazynów energii są standardy techniczne montażu, edukacja i kwalifikacje instalatorów – a nie sztywne progi formalne oderwane od realiów technologicznych i ekonomicznych. Fundacja pozostaje do dyspozycji w zakresie dialogu, ekspertyz i dalszych konsultacji branżowych.



